f
17/52
Czy zdjęcie może ukraść duszę?
Aparat fotograficzny jest jednym z najważniejszych i najczęściej spotykanych elementów turystycznego ekwipunku. Wielu ludzi nie wyobraża sobie wakacji bez pstryknięcia zdjęć odwiedzanym miejscom i ludziom. Jednakże z etycznego punktu widzenia czym innym są wakacyjne zdjęcia wodospadów i gór, a czym innym mijanych ludzi.
1.
Willy Warstad ponad sto lat temu proroczo ogłosił, że – w opozycji do epoki słowa pisanego – nadchodzi czas „kultury oka”. I nie pomylił się. Jak zauważył Piotr Sztompka Książka Piotr Sztompka, „Socjologia wizualna. Fotografia jako metoda badawcza”, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005 r., obecnie to głównie „obraz konstruuje, artykułuje nasze postrzeganie świata. (…) Patrzymy tym samym przez pryzmat stereotypów obrazowych.” Wszechobecna fotografia od urodzenia uwrażliwia nas na szczegóły, estetyzując zarazem naszą codzienność, w naturalny sposób rozwijając w nas sposób myślenia fotograficznego – momentalność czy ulotność – oraz kształtując tym samym naszą pamięć i postrzeganie świata z perspektywy obrazowej.

Poważna refleksja filozoficzna nad statusem fotografii trwa niemalże od samego wynalezienia aparatu fotograficznego. Jednakże od kilku dekad, głównym przedmiotem tejże debaty stała się reprezentacyjna moc zdjęcia. Dziś wszyscy już zgodnie zwracają uwagę, że to kontekstualność i konwencjonalność fotografii, a nie obraz sam w sobie, stanowi o przekazie z niej płynącym. Warto w związku z tym podkreślić za Kingą Siewior Książka Kinga Siewior, „Odkrywcy i turyści na afrykańskim szlaku”. Wydawnictwo Universitas, Kraków 2012 r. , że zdjęcie „nigdy samo w sobie nie może być adekwatnym dowodem istnienia zjawiska. (…) Obraz fotograficzny – ze swej natury fragmentaryczny – zyskuje sens jedynie w kontekście słowa”.

2.
Na przekaz wypływający ze zdjęcia, przekaz, który zawsze posiada cechy wartościujące, wpływa wiele elementów pobocznych – jednym z ważniejszych jest kontekst przestrzenny umieszczenia danej fotografii. Widz, inaczej odbierze slajdy u znajomych podczas suto zakrapianego wieczoru, inaczej fotografie zawarte w książce podróżniczej, inaczej w albumie krajoznawczym, a jeszcze inaczej w wydawnictwie naukowym. Nawet jeżeli za każdym razem byłoby to, to samo zdjęcie. Równie istotny w definiowaniu sensu zdjęcia jest podpis pod nim, jego opis, bądź tytuł – oznaczenie takie jest często pierwszym i najważniejszym bodźcem naszej interpretacji oglądanego widoku.

Nie mniej ważne jest jednak coś dużo trudniej uchwytnego, mianowicie pewna gra relacyjna, którą obraz z fotografii toczy z wyobraźnią oraz systemem skojarzeń oglądającego. Ta relacja jest swoistym kółkiem hermeneutycznym, albowiem z jednej strony to oglądający za każdym razem odczytuje sens zdjęcia na podstawie własnych skojarzeń, wyobrażeń bądź zewnętrznych bodźców, z drugiej, zdjęcie może również przyczynić się do konstrukcji owych skojarzeń i wyobrażeń.

Jednakże teoria teorią, a praktyka praktyką. W publicznym odbiorze nadal powszechnie zauważyć można naiwną wiarę w dokumentującą moc i bezpośrednią prawdziwość przekazu fotograficznego. Wiarę w to, że fotografia wyzwala spojrzenie, pomijając elementy kontekstu i medium w niej zawartego. Dlatego też „fotografia Artykuł Paweł Cywiński „Ludzkie zoo” turystyczna może być symbolicznym narzędziem przemocy i panowania. Jej destrukcyjna siła drzemie w tym, że uchodzi ona za miniaturę rzeczywistości, a nie produkt kulturowy czy ideologiczny. Traktowana jest jako fragment świata, jako prawda – a nie komentarz. Podczas gdy zdjęcie zawsze jest wynikiem czynnego konstruowania sensu.”

Dlatego niech mottem górującym nad rozważeniami dotyczącymi fotografii stanie się zdanie Kingi Siewior z jej doskonałej monografii dotyczącej wizerunków Afryki tworzonych przez polskich podróżników. „Jeśli zdjęcie jest odzwierciedleniem rzeczy materialnej, to automatycznie staje się i odzwierciedleniem niematerialnego sposobu jej widzenia.”

3.
A jak turyści widzą świat? Fotografia wakacyjna bardzo często jest reprodukcją „turystycznego spojrzenia”. Spojrzenia, które jest wypadkową turystycznych praktyk i wyobrażeń o świecie. Czym owo spojrzenie jest? „W 1976 roku Artykuł Paweł Cywiński „Ludzkie zoo" Dean MacCannell napisał książkę, która zrewolucjonizowała dotychczasowe myślenie o turystyce: Turysta. Nowa teoria klasy próżniaczej. Zwrócił on w niej uwagę, iż pierwszy kontakt zwiedzającego z określonym obiektem turystycznym (...), zazwyczaj nie polega na zetknięciu się z nim samym, lecz z jakimś jego przedstawieniem – w przewodniku turystycznym, folderze reklamowym, programie telewizyjnym, artykule internetowym czy choćby na widokówce.

O krok dalej poszedł inny wybitny socjolog, John Urry – stwierdził on, że turyści często wcale nie podziwiają rzeczywistych widoków, a skupiają się wyłącznie na wyszukiwaniu tychże wyidealizowanych przedstawień. A to poszukiwanie przez zwiedzających owych charakterystycznych znaków potwierdzających ich wyobrażenie o wakacyjnym miejscu nazwał spojrzeniem turysty”

Turystyczne spojrzenie jest więc szukaniem tego co się kojarzy i czego się spodziewa. Tym samym współcześni turyści – obywatele kultury oka – stali się kolekcjonerami obrazów i poruszają się w doskonale wcześniej zobrazowanych przestrzeniach, pozytywnie ocenionych jako wartościowe z punktu widzenia atrakcyjności turystycznej przez turystycznych narratorów.

4.
Idąc dalej tym tropem, fotografia turystyczna stała się zaledwie konsekwencją interpretacji konkretnej rzeczywistości. Interpretacji, której fundamenty powstały na długo przed samym momentem wykonania zdjęcia. Jaki z tego może wyłonić się wniosek? Jak zauważyła Kinga Siewior turystyczne: „spojrzenie, a także praktyki jego reprezentacji (wizualizacji i tekstualizacji) okazują się nierozerwalnie związane z czynnikami zewnętrznymi. Powstałe w efekcie obrazy przedstawiają nie świat obiektywny sam w sobie, ale raczej jego podmiotowe interpretacje.” Zwracam uwagę na słowo „podmiotowe” – pamiętając, że sytuacja ta dotyczy często fotografowania innych ludzi, czyli jest elementem relacji interpersonalnych. A fotografowanie człowieka, jest czymś o wiele bardziej skomplikowanym etycznie niż fotografowanie wodospadu czy samochodu.

Emanuel Levinas w swojej filozofii dialogu i wielkich rozważaniach na temat spotkana z Innym wyodrębnił dwa zupełnie różne sposoby postrzegania drugiego człowieka. Pierwszy z nich nazywał „patrzeniem na twarz” - czyli patrzeniem na kształt nosa, kolor skóry i inne cechy fizyczne i estetyczne. Jest to spojrzenie, w którym obserwator nie dostrzega prawdziwego człowieka, a zaledwie widok lub zespół wyobrażeń na jego temat. Drugie spojrzenie nazwał on „patrzeniem w twarz” - różni się ono od pierwszego, dostrzeżeniem w twarzy istoty człowieczeństwa, spojrzeniem na Innego, człowieka takiego samego jak ja-patrzący, spojrzeniem w sposób dialogiczny. Pierwsze spojrzenie jest zatem skrajnie uprzedmiotawiające, drugie dąży do partnerstwa, upodmiotowienia, braterstwa ze spotkanym Innym.

Jak to ma się do zdjęć? Bardzo łatwo patrząc przez obiektyw na drugiego człowieka, patrzeć mu wyłącznie na twarz. Widzieć w nim zdjęcie, widok, krajobraz, trofeum przywiezione ze swoich dalekich wakacji. Patrzenie w twarz za pomocą obiektywu wymaga wielkiego zaangażowania fotografa w relacje z drugim człowiekiem i wyzwolenia się ze spojrzenia turystycznego.

5.
Turysta fotografując wytwarza pewne sensy, które z jednej strony opisują fotografowany przedmiot, z drugiej konstytuują turystyczną tożsamość własną fotografa. Fotografia wakacyjna jest bowiem często „swego rodzaju Artykuł Paweł Cywiński „Ludzkie zoo" turystycznym spojrzeniem zwielokrotnionym, reproduktorem owych stereotypowych znaków. Na wakacje jedzie się, by zobaczyć widoki znane ze zdjęć. Gdy widoki te się odnajdzie, to robi się im własne zdjęcia. Po powrocie pokazuje się je rodzinie i znajomym. Dzięki nim i oni wiedzą, dlaczego warto tam pojechać i na co zwrócić uwagę. Spojrzenie turysty odtwarza i odnawia się bez końca. Jednakże czasem proces ten ogniskuje się nie na piramidzie, lecz na stygmatyzowaniu drugiego człowieka. A to całkowicie zmienia perspektywę etyczną.” Jest to swoista kulminacja procesu uprzedmiotawiania świata gospodarzy. Albowiem przemieniając miejsca i ludzi wyłącznie w widoki, automatycznie zaczyna się je traktować przedmiotowo.

Bardzo wymownym przykładem owej przepaści pomiędzy turystą a lokalnym mieszkańcem jest fakt, że „dla wielu Artykuł Paweł Cywiński: „Ludzkie zoo turystów zdjęcie stało się ważniejsze niż człowiek. Ważniejsze niż teraźniejsza chwila. Ważniejsze niż zamienienie choćby zdania z fotografowaną osobą, niż jakakolwiek interakcja. I to ta hierarchia decyduje o uprzedmiotowieniu drugiego człowieka, o zamianie relacji towarzyskich w zoo-relacje.” Jak zauważa Kinga Siewior - „Spojrzenie jest hierarchizujące, opiera się na psychologicznej relacji władzy, w której patrzący zajmuje niesymetryczną pozycję względem obiektu postrzeganego.”

Aparat pozwala bowiem postawić się obok, jeszcze bardziej znieść obowiązujące w danej chwili i miejscu normy i zasady. Jest to specyficzna pozycja uczestnicząca, w której wolno więcej tylko dlatego, że ma się aparat obudowany misją zdobycia dobrego widoku. A fotografia podporządkowuje sobie fotografowany obiekt. Dlatego też, każde oglądane zdjęcie turystyczne, powinno przypominać nam o relacji wiedzy i władzy, która jest podstawą myśli postkolonialnej. Z pozoru niewinna fotografia bardzo łatwo może stać się bowiem orężem neokolonializmu turystycznego.

W tym kontekście warto zwrócić uwagę również na język fotograficzny, przepełniony metaforami rodem z polowania na zwierzynę. Susan Sontag Książka Susan Sontag, „O fotografii”. Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1986 r. skomentowała to w sposób następujący: „Pogląd, iż rzeczywistość jest egzotyczną zdobyczą, którą wytropić ma i pochwycić pilny myśliwy z aparatem, przyświecał fotografii od jej zarania”. Niewątpliwie słownictwo typu strzelić zdjęcie, klatka fotograficzna czy wycelowany aparat, wzmacnia, choćby podświadomie, przepaść pomiędzy podmiotem fotografującym i przedmiotem fotografowanym. Przepaść, którą powinno się starać zasypywać, patrząc drugiemu człowiekowi prosto w twarz.

f Udostępnij 🔽 Pobierz PDF

Poprzedni esej < > Następny esej
Orientalista, kulturoznawca, geograf.
Polecana lektura:

Dean MacCannell: Turysta. Nowa teoria klasy próżniaczej. Wydawnictwo Muza, Warszawa 2002 r.

Mary Louise Pratt: Imperialne Spojrzenie. Pisarstwo podróżnicze a transkulturacja. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2011 r.

Kinga Siewior: Odkrywcy i turyści na afrykańskim szlaku. Wydawnictwo Universitas, Kraków 2012 r.

Susan Sontag: O fotografii. Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1986 r.

Piotr Sztompka: Socjologia wizualna. Fotografia jako metoda badawcza, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005 r.

John Urry: Spojrzenie turysty. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2007 r.

Robert J.C. Young: Postkolonializm. Wprowadzenie. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2012 r.
komentarze:

Nikt jeszcze tego nie skomentował. Bądź pierwszy!