f
18/52
Krajobraz – więcej niż widok
Ma być pięknie! Wyjątkowo! Jak z obrazka!
1.
„Krajobraz” to słowo – wytrych. Posługują się nim malarze, architekci, przyrodnicy, geografowie no i oczywiście turyści. Tę listę można by wydłużać w nieskończoność. W potocznym rozumieniu utożsamiany z widokiem (zazwyczaj ładnym), krajobraz jest jednak czymś o wiele bardziej skomplikowanym. Najprościej rzecz ujmując, wszystkim, co nas otacza na co dzień i co przypominamy sobie po powrocie z urlopu. Definicja Europejska Konwencja Krajobrazowa, której sygnatariuszem jest również Polska, definiuje  krajobraz jako „obszar, postrzegany przez ludzi, którego charakter jest wynikiem działania i interakcji czynników przyrodniczych i/lub ludzkich”.

Krajobraz to trzy w jednym – realnie istniejąca przestrzeń, jej wygląd i wszelkie skojarzenia, jakie się z nią wiążą. Każdy z tych zakresów nie jest monolitem, ale mozaiką zbudowaną z mnóstwa elementów. Ostateczny efekt to plątanina obiektów, widoków, znaczeń i wyobrażeń, niemożliwa do ogarnięcia w całości. 

Tak rozumiany krajobraz jest ciągły – nie ma miejsca na ziemi, gdzie by go nie było. Jest też różnorodny i to właśnie ta cecha  jest w dużej mierze przyczyną istnienia turystyki. Obszary o różnych cechach  zajmują określoną przestrzeń; można je przedstawić na mapie. I każdy pasuje do pozostałych!  To takie gigantyczne, a na dokładkę trójwymiarowe puzzle, który cały czas się zmienia. Nic dziwnego, że taką  układankę trudno opanować, a jeszcze trudniej – coś w niej sensownie zmienić.

2.
Podstawą jest przyroda, a konkretniej: klimat oraz budowa geologiczna. Temperatura wraz z wysokością opadów decydują o tym, jakie procesy fizyczne czy chemiczne będą przeobrażać skałę i jakie będzie ich tempo. Mają zatem wpływ na ukształtowanie rzeźby terenu, a w dalszej kolejności gleb i stosunków wodnych. Zróżnicowanie tych tak zwanych komponentów abiotycznych przesądza o charakterze tych żywych, czyli biotycznych. Zbiorowiska roślinne dostosowują się nie tylko do klimatu, ale również do stromości stoków czy bliskości wody. Zieleń daje schronienie zwierzętom. Tu wypadałoby zapytać? A co z człowiekiem? 

Oczywiście nie może go zabraknąć. Zróżnicowanie przyrodnicze krajobrazu to baza, która nieustannie podlega kształtowaniu. Lasy ustępują miejsca polom, zapory piętrzą wody rzek – nawet góry ustępują przed potęgą dynamitu. Utożsamianie ludzi z eksterminatorami krajobrazu byłoby jednak fałszywym uproszczeniem. To właśnie oni tworzą, chronią go i pielęgnują, a przede wszystkim wypełniają treścią. W zakresie mentalnym na  krajobraz składa się zespół sygnałów i znaczeń, które każdy może interpretować inaczej. Czy istnieje zatem krajobraz turysty?

3.
Trudno wyobrazić sobie turystykę bez krajobrazu.  Z jednej strony jest czymś w rodzaju niezbędnej scenografii, ale jednocześnie  stymuluje i warunkuje konkretne zachowania.  To oczywiste – na nartach jeździmy w górach, a kąpiemy w morzu.  Masowemu rozwojowi turystyki w nieuchronny sposób towarzyszą zmiany. Jedna uruchamia kolejną, a ta jeszcze następną – w efekcie niegdysiejszy uroczy zakątek, zaczyna przypominać ofiarę nieudanych zabiegów chirurgii plastycznej. P. Donadieu i M. Perigord nazywają te zmiany „marbellizacją”. Rzut oka na słynny hiszpański kurort wyjaśnia,  że chodzi po prostu o „wybetonowanie”. Trudno ocenić, czy powstały twór to jeszcze krajobraz, czy jedynie przeludniony plac zabaw, pozbawiony duszy zbiór powtarzalnych elementów.

Krajobraz „turystyczny” ma przede wszystkim podobać się gościom. Dla tych przywiązanych do rodzimej architektury zawsze można stworzyć jej kopię. W hotelu „Kremlin Palace” w tureckiej Antalyi  nad basenem pochylają się kolorowe kopuły niczym żywcem przeniesione z Moskwy. 

Plac Czerwony z basenem w miejsce śniegowych zasp? W świecie turystycznych złudzeń wszystko jest możliwe. Poszczególne elementy krajobrazowej układanki mają być ładne i nieść przyjemny przekaz. Niestety, razem tworzą często dość niestrawny koktajl. Aranżacja „lato” musi obowiązkowo obejmować kryte palmowymi liśćmi parasolki, piasek i leżaki. Odległość do morza  nie ma znaczenia. Działająca od 2002 r. letnia plaża na brzegach Sekwany w Paryżu znalazła naśladowców w wielu miastach świata. Palmowe daszki wygoniły znad Bałtyku wiklinowe kosze. Plastikowe kokosy prężą się na sztucznych palmach, a latynoska muzyka próbuje przywołać słońce. I tylko temperatura wody często niemile rozczarowuje.

4.
Dzieci korzystające na co dzień z pięknie wyposażonych placów zabaw z czasem się nimi nudzą, ku przerażeniu opiekunów wybierając łażenie po drzewach i chlapanie w kałużach. Z dorosłymi jest podobnie. Rosnące zainteresowanie autentycznością i jakością urlopowych doświadczeń dotyczy również wymagań względem krajobrazu. Plastikowy sfinks na basenem i panorama „pstryknięta” przez okno autokaru coraz częściej nie wystarczają. Nie chcemy już patrzeć .Chcemy doświadczać. 

Przestrzeń turysty organizują punkty – pojedyncze atrakcje i etapy wycieczkowej agendy.  Zmożna przemknąć między nimi rzucając w każdy rozbiegane spojrzenie, albo spróbować zrozumieć, skąd się wzięły. Dlaczego właśnie w tym miejscu? Krajobraz jest niczym wielka biblioteka, a umiejętność samodzielnego wyjaśnienia choćby drobnej zawiłości jego skomplikowania daje olbrzymią satysfakcję.  Przeszkodą w jej osiągnięciu może być jednak brak elementarnej wiedzy przyrodniczej oraz historycznej. 

5.
W burgundzkim Vezeley, miejscowości słynącej z romańskiego kościoła św. Marii Magdaleny, zrozumieć krajobraz pomaga specjalny „elementarz”. Ceramiczny półokrąg zamontowany na punkcie widokowym przypomina typową dla francuskich wzniesień panoramę.  Oprócz nazw  widocznych miejscowości zamieszczono morze innych informacji. Przekroje geologiczne wyjaśniają, skąd brano kamień do budowy klasztoru i dlaczego wino uprawia się wyłącznie na stokach dolin. Dane klimatyczne powiązano ze schematami obrazującymi zmiany użytkowania ziemi. To ostatnie w prosty sposób przekłada się na to, co można znaleźć na talerzu. Przyprawiona taką dawką wiedzy wołowina po burgundzku pewnie nie zmieni smaku, ale dłużej się ją zapamięta. 
Naukowcy są specjalistami od materii, ale duchowość krajobrazu pozostaje domeną jego mieszkańców. Jeśli zechcą się nią podzielić z turystami, to ci wygrali los na loterii.

Zaczyna się najczęściej od widoku. W wenezuelskiej Patagonii Carlos, Indianin Piaroa, szkicował dłonią na niebie wielkie drzewo. Miało przed wiekami rosnąć w miejscu, gdzie dziś wznosi się Autana. Izolowany szczyt ma kształt zrąbanego pnia, ale pasujące do niego drzewa musiałoby być gigantyczne. Legenda Piaroa nie różni się specjalnie od tych z innych zakątków świata. Jak zawsze, konflikt dobra ze złem doprowadza do katastrofy. Nie ma już drzewa rodzącego wszelkie owoce, został tylko pieniek. Autana, jedna z dziesiątek gór świadków w tej części świata, na pewno nie pomyli mi się z żadną inną. Ale wstrząs poznawczy przyjdzie później, kiedy dotrze do mnie, że informacje zawarte w legendzie są idealnie zgodne z geologią regionu.

6.
Odcyfrowywanie zapisanych w krajobrazie znaczeń sprawia, że nawet podmiejska wycieczka może stać się fascynującą wyprawą w nieznane. Ale czy na pewno tego właśnie chce większość turystów? Planując wakacje najczęściej operujemy wąskim katalogiem popularnych ujęć. Egzotyka tak – ale oswojona, opowiedziana i zinterpretowana przez innych. Sobie zostawiamy przyjemność zrobienia zdjęcia; najlepiej dokładnie takiego samego, jak to z katalogu. Jednak chociaż organizatorzy turystyki wychodzą naprzeciw tym potrzebom (w wielu zakątkach świata specjalne znaki wskażą nam, gdzie trzeba ustawić się z aparatem), krajobraz z reklamy i ten rzeczywisty rzadko idealnie do siebie pasują.

Archetypem pustyni jest łańcuch wydm. Skąpany w zachodzącym słońcu,  ozdobiony karawaną wielbłądów ma w sobie „to coś” sprawiającego, że chętnie wykupimy wycieczkę do Maroka. W rzeczywistości piaszczyste ergi stanowią znikomą część Sahary. Najwięcej miejsca zajmują monotonne do bólu, żwirowe regi. Z kolei kamienista hamada jest bardzo malownicza, ale do domu i tak wyślemy zdjęcie z dromaderem na wydmie. Inaczej nikt nie uwierzyłby, że byliśmy na pustyni!

7.
Złota klatka wyobrażeń to najprawdopodobniej najpękniejsze więzienie świata. Pozwala nam wędrować w czasie i u stóp piramid  widzieć „100 wieków historii”, a nie bloki na drugim planie. Potęga wyobraźni potrafi zmienić klimat; w opowieściach podróżników wodospad zawsze jest huczącą kaskadą , nawet jeśli susza zamieniła go w cieniutką wstążeczkę. Nie tak łatwo jest uciec z  turystycznego placu zabaw. Nic w tym złego. O ile jesteśmy świadomi innych możliwości.


f Udostępnij 🔽 Pobierz PDF

Poprzedni esej < > Następny esej
Geograf i ekolog krajobrazu
Polecane lektury:

Donadieu P., Perigord M., 2005, Cles pour le payage, Ophrys, Gap

Europejska Konwencja Krajobrazowa, sporządzona we Florencji dnia 20 października 2000, Dz. U. z dn. 29.01.2006, nr 14 poz. 98.

Knudsen D.C., Soper A.K., Metro-Roland M.M., 2008, Landscape, tourism and meaning, Ashgate, Albingdon

Kulczyk S., 2013, Krajobraz i turystyka, WGiSR UW, Warszawa
komentarze:

Nikt jeszcze tego nie skomentował. Bądź pierwszy!