f
22/52
Turystyczna lista płac
Choć oficjalne dane Światowej Organizacji Turystyki mówią, że 35% światowych dochodów z branży turystycznej trafiło do krajów rozwijających się, to realne straty, które ponoszą te kraje z tego tytułu mogą znacznie przewyższać zyski.
1.

Ekonomiczna ocena turystyki międzynarodowej w państwach rozwijających się budzi wiele kontrowersji. Wynika to między innymi ze złożonego charakteru zjawiska turystyki oraz przeszłości kolonialnej tej grupy państw. Dlatego warto na chłodno zarysować zagadnienie wymiany turystycznej i międzynarodowych inwestycji turystycznych w perspektywie relacji Północ-Południe oraz zastanowić się, jakie są korzyści i koszty specjalizacji turystycznej w państwach rozwijających się. Na tym tle szczególnie warto przyjrzeć się dwóm zagadnieniom budzącym największe kontrowersje. Pierwszym jest proces, określony w literaturze naukowej kolonizacją turystyczną. Drugim, zjawisko monokultury turystycznej.

Współczesna skala ruchu turystycznego i jej układ przestrzenny jest wynikiem ogólnoświatowych zjawisk społeczno-gospodarczych, występujących zarówno po stronie popytu, jak i podaży turystycznej. Z jednej strony wyraźny jest proces bogacenia się społeczeństw Północy, tendencja wydłużania się czasu wolnego oraz poprawa warunków zdrowotnych w tej grupie państw. Z drugiej zaś, wzrost liczby turystycznej bazy noclegowej, ułatwień w zakresie przekraczania granic, rewolucji informatycznej oraz ciągły rozwój transportu – procesy stymulowane i zachodzące również przeważnie na obszarze Północy.

2.

Na rozwój turystyki międzynarodowej oddziałuje wiele czynników. Za dominujące niewątpliwie należy uznać czynniki ekonomiczne – z tym, że ich wpływ należy postrzegać dwojako. Po pierwsze, uczestnictwo w podróżach jest przywilejem bogatych. Po drugie, szczególnie w przypadku turystyki masowej podróżni wybierają zazwyczaj jako miejsce docelowe regiony rozwinięte ekonomicznie.

Wynika to między innymi z tego, że miejsca te charakteryzuje odpowiednia łatwość dojazdu oraz rozwinięta baza noclegowa i żywieniowa. Potwierdzeniem tych zjawisk jest na przykład niewielka skala podróży do państw afrykańskich, które charakteryzują się słabo rozwiniętą infrastrukturą, wysokimi kosztami transportu czy niestabilną sytuacją polityczną. W 2009 roku ruch turystyczny w Afryce wynosił zaledwie 46 mln turystów, co stanowiło 5,2% światowej turystyki. Dla porównania liczba przyjazdów wynosił tym roku do państw wysokorozwiniętych wyniosła – do Francji 74,2 mln (8,4%), do USA 54,9 mln (6,3%), do Hiszpanii 52,2 mln (5,9%), a do Włoch 43,2 mln (4,9% światowego ruchu turystycznego).

Pomimo licznych zmian i przeobrażeń na przestrzeni ostatniego półwiecza na międzynarodowym rynku turystycznym (m.in. rozwoju środków transportu, ekspansji przedsiębiorstw turystycznych z państw wysokorozwiniętych na obszary słabo rozwinięte gospodarczo), zaledwie 18% zagranicznych podróży turystycznych to wyjazdy międzykontynentalne. Stały wzrost ruchu turystycznego wynika głównie ze zwiększającej się wymiany między regionami wysokorozwiniętymi. Europa pozostaje niezmiennie światowym hegemonem turystycznym.

W 2009 roku liczba podróży wyniosła w tym regionie 459,3 mln, co stanowiło 52,2% światowego ruchu turystycznego oraz pozwoliło uzyskać wpływy z tego tytułu w wysokości 413,3 mld USD, co stanowiło 48,3% udziału w światowych wpływach z turystyki. Co prawda od ostatnich parunastu lat Europa traci swoją pozycję na rzecz dynamicznie rozwijających się gospodarczo państw azjatyckich. W 2009 roku liczba podróży do Chin wyniosła 50,9 mln, co stanowiło 5,8% światowego ruchu turystycznego. Chińskie wpływy z turystyki wyniosły 39,7 mld USD, stanowiąc 4,7% światowych wpływów. W Malezji z kolei wielkości te wyniosły odpowiednio 23,6 mln turystów (2,7%) oraz 15,8 mld USD wpływów (1,9%).

Przykłady tych dwóch państw stanowią kolejne potwierdzenie tezy, że rozwój turystki międzynarodowej jest silnie związany z poziomem rozwoju gospodarczego. Strata dominującej pozycji Europy obrazuje jedynie przenoszenie się specjalizacji turystycznej w kierunku państw dawnego Drugiego Świata doganiających ekonomicznie wysokorozwinięte.

3.

Poziom rozwoju gospodarczego determinuje również w znacznym stopniu atrakcyjność dla bezpośrednich inwestycji zagranicznych w turystyce. Państwa rozwijające się wbrew powszechnym opiniom nie stanowią szczególnie atrakcyjnych miejsc do inwestycji w sektorze turystycznym. Pomimo posiadania często unikalnych w skali świata walorów turystycznych (na ogół jedynego czynnika decydującego o inwestycjach korporacji turystycznych), jak i specyficznej, otwartej przestrzeni (nie podlega ona przekształcaniu istniejącego zagospodarowania – jest procesem swobodnej ekspansji), to jak wskazują dane liczbowe, zaledwie 10% całości światowych zagranicznych inwestycji bezpośrednich w turystyce ma miejsce w państwach rozwijających się.

Pomimo wczesnej fazy badań tego zagadnienia (i niewielu badań empirycznych) zaryzykować można twierdzenie, że główne strumienie bezpośrednich inwestycji zagranicznych w turystyce (zgodnie ze sformułowaną w latach 60. XX wieku teorią tzw. przepływów kaskadowych w turystyce) „przepływają” z państw wysokorozwiniętych do tych o stosunkowo niższym poziomie rozwoju, ale nie bezpośrednio do słabo rozwiniętych.

Lokalizowanie bezpośrednich inwestycji turystycznych przez przedsiębiorstwa wywodzące się z państw wysokorozwiniętych (poszukujących m.in. nowych obszarów recepcji turystycznej), pomimo ich nieznacznego w skali globalnej rozmiaru, są jednak niezmiernie ważne z perspektywy funkcjonowania gospodarek rozwijających się. Wynika to przede wszystkim ze struktury gospodarczej charakteryzującej tę grupę państw. Silna presja na pozyskiwanie dewiz (większość walut w państwach rozwijających się jest niewymienialna, konieczność równoważenia bilansu płatniczego wpływami z turystyki) powoduje, że władze, szczególnie w przeszłości chętnie zezwalały (zachęcane oczywiście przez organizacje międzynarodowe) na inwestycje turystyczne.

Proces ekspansji otwartej przestrzeni (kolonizacja turystyczna) przebiegał często (szczególnie w latach 60. i 70. ubiegłego wieku) w sposób bardzo dynamiczny, niekontrolowany i obejmował znaczne obszary –  silnie (i często nieodwracalnie) tę przestrzeń przekształcając, zmieniając również profil gospodarczy regionu czy państwa.

4.

W latach 50. i 60. XX wieku ekonomiści podkreślali szczególną opłacalność specjalizacji turystycznej w państwach rozwijających się. Perspektywy światowego rozwoju turystyki postrzegano bowiem przez pryzmat teorii modernistycznej. Zgodnie z jej przesłankami w początkowej fazie rozwoju wyodrębniają się dwa typy przestrzeni: rozwinięte gospodarczo Centrum oraz biedne Peryferia. Turystyka rozwijana na obszarach peryferyjnych miała przyczyniać się do transferu środków z bogatych obszarów zamieszkiwanych przez turystów. W tym okresie powszechne było przekonanie, że dochody dewizowe z turystyki przyjazdowej, efekt tworzenia miejsc pracy i rozwój infrastruktury przewyższają ewentualne potencjalne koszty (tak ekonomiczne, jak i inne – społeczne, środowiskowe). Uważano, że inwestycje zagraniczne natomiast (hotele, ośrodki turystyczne) przynoszą pozytywne efekty, na przykład poprzez modernizację i redystrybucję dochodów. Dla uzyskujących niepodległość w wyniku dekolonizacji regionów specjalizacja ta wydawała się szczególnie atrakcyjna.

Wraz z dalszym rozwojem turystyki pogląd ten nie wytrzymał jednak konfrontacji z rzeczywistością. Było to szczególnie wyraźne w państwach rozwijających się (wówczas określanych Trzecim Światem). Koncepcja dążenia do maksymalizacji wpływów z przyjazdowej turystyki zagranicznej została zakwestionowana Uwaga za punkt zwrotny przyjmuje się 1973 rok . Licznie występujące negatywne zjawiska wynikające z rozwoju turystyki – społeczne, ekologiczne, a szczególnie ekonomiczne spowodowały zastąpienie teorii modernistycznej teorią zależności, rozwiniętą następnie przez teorię systemu światowego.

Zwolennicy tych dwóch ostatnich teorii podkreślają, że wraz z rozwojem Centrum dochodzi do uzależnienia ekonomicznego i politycznego Peryferii. Następuje to w wyniku pozyskiwania zasobów w zamian za selektywne, mniejsze ich przepływy z Centrum do Peryferii. W skali globalnej doprowadziło to do dychotomicznego podziału świata. Układ ten wydaje się wyjątkowo stały ze względu na niezmienny charakter relacji pomiędzy Północą a Południem. Relacje te dotyczą nieekwiwalentności handlu (korzystniejszego dla państw rozwiniętych), zachowań społecznych mieszkańców państw rozwijających się, naśladujących zachowania mieszkańców Północy (szczególnie ich wzorce konsumpcji) oraz odmiennych układów stosunków społecznych (stabilnych w państwach rozwiniętych, konfliktowych na Południu). Ten niezmienny charakter determinuje supremację Północy, która wydaje się zjawiskiem raczej stałym.

Międzynarodowa wymiana turystyczna znajduje według zwolenników tych teorii potwierdzenie w obszarze rzeczywistego wpływu turystyki na gospodarkę (i społeczeństwo) Południa oraz w procesie kolonizacji turystycznej. W wyniku tego podkreślane są głównie gospodarcze dysfunkcje specjalizacji turystycznej zachodzące w państwach rozwijających się – wzrost cen ziemi, produktów i usług; inflacja, wycieki dewiz; sezonowość i bezrobocie; podatność na wahania koniunkturalne, obca własność (w wyniku inwestycji zagranicznych) oraz zależność gospodarcza.

5.

Szczególnym przypadkiem zależności gospodarczej wynikłej z rozwoju turystyki są tak zwane monokultury turystyczne. Są to państwa (terytoria), których znaczna część deficytu bilansu płatniczego pokrywana jest z wpływów z turystyki zagranicznej. Gospodarki tych obszarów są zatem w pewien sposób zależne od tempa i stabilności rozwoju turystyki międzynarodowej. W literaturze przedmiotu definiuje się je przez pryzmat wskaźnika udziału wpływów z turystyki (eksportu produktu turystycznego) w PKB. Jest on w przypadku „monokultur turystycznych” szczególnie wysoki. W wielu przypadkach wynosi ponad 30-40% (podczas gdy w państwach wysokorozwiniętych sięga on od 1 do 5%). Przykładami tego typu „monokultur” są głównie małe obszary wyspiarskie, m.in. znaczna część państw karaibskich czy Seszele, Mauritius lub Malediwy. W literaturze geograficznej określane wyspami tropikalnym, w literaturze ekonomicznej – małymi rozwijającymi się gospodarkami wyspiarskimi. Źródło Small Island Developing States - SIDS

Oprócz wystąpienia szeregu wymienionych negatywnych, ekonomicznych następstw rozwoju turystyki za najniekorzystniejsze w przypadku „monokultury turystycznej” uznaje się trwałość tego zjawiska. Zdaniem części specjalistów, uniemożliwia to uruchomienie impulsów pobudzających większe zróżnicowanie gospodarcze – specyficzne zamknięcie (czy też zakleszczenie) na turystycznej ścieżce rozwoju.

Spojrzenie to niewątpliwie jest zasadne, choć występują wyjątki od reguły „błędnego koła monokultury turystycznej”. Analizując zjawisko z perspektywy historycznej, dobrym przykładem wydaje się Szwajcaria, która na początku lat 60. XX wieku gospodarczo wyszła z okresu specjalizacji turystycznej, rozwijając dzięki niej inne dziedziny gospodarki. Pomimo odmiennych warunków geograficznych, historycznych i społecznych od postkolonialnych państw Południa, teoretycy ekonomii, a szczególnie politycy gospodarczy wychwalający „turystyczną drogę rozwoju”, podają również inne „wzorcowe” przykłady niedużych obszarów, które „przełamały” turystyczną ścieżkę rozwoju – wyspy kanału La Manche (Jersey, Guernsey, Wyspa Man) czy kontynentalne Monako, Liechtenstein, Luksemburg i San Marino.

Współczesne zakleszczenie w „monokulturze turystycznej” wyspiarskiego Południa w najbardziej widoczny sposób przejawia się właśnie poprzez kolonizację turystyczną. Niewielka powierzchniowo wyspiarska przestrzeń w wyniku tego procesu zostaje silnie przekształcona. Powstałe rozległe jednostki osadnicze (w wyniku napływu kapitału z zewnątrz, przeznaczone głównie do wykorzystania ich przez turystów zagranicznych), powodują często całkowite zdominowanie struktury przestrzennej wyspy (czy poszczególnych wysp). Zdaniem części specjalistów, jest to jeden z najistotniejszych elementów, który warunkuje zamknięcie wyspom drogi do rozwoju w innych dziedzinach gospodarki. Przykłady niektórych wysp pokazują jednak, że jest możliwy rozwój innych sektorów – choćby Bahamy i Vanuatu rozwinęły usługi finansowe i bankowe, tworząc na swoim obszarze tak zwane oazy podatkowe.

Zdominowanie układu przestrzennego przez proces kolonizacji turystycznej, powodując trwałość nowego układu, warunkuje również stałość podziału z wpływów z turystyki pomiędzy kolonizatorami (przedsiębiorstwa hotelarskie, transportowe, biura podróży) a kolonizowanymi (władze państwowe, ludność lokalna). Stopień tak zwanego wycieku dewiz, szczególnie w przypadku „monokultur turystycznych” jest nadal wysoki. Według danych szacunkowych na przykład na Karaibach wynosi on od 40 do 80%. Wskazuje to, że w wielu przypadkach mniej niż jedna czwarta wpływów zostaje w macierzystej gospodarce. W przypadku pozostałych, niewyspiarskich państw rozwijających się szacunkowa wielkość wycieku waha się w granicach 40-50%. Publikowane dane statystyczne dotyczące wpływów z turystyki nie uwzględniają jednak tego „wycieku”, w wyniku czego obraz ekonomicznych korzyści w tej grupie państw nie jest rzeczywisty.

6.

Złudność tego obrazu nie powinna jednak przesądzać o kompleksowej, negatywnej, ekonomicznej ocenie rozwoju turystyki w państwach rozwijających się. Pejoratywny wydźwięk terminów „kolonizacja”, „zależność”, „dysfunkcja” stanowi również pewnego rodzaju oskarżenie i z góry prowokuje do negatywnej oceny ekonomicznych efektów turystyki w państwach rozwijających się. W moim odczuciu jest to podejście nie do końca uzasadnione. W przypadku znacznej części państw rozwijających się, a szczególnie wyspiarskich „monokultur turystycznych”, przeniesienie specyficznych zjawisk ekonomicznych (presja inflacyjna, wycieki, bariera siły roboczej, konieczność ponoszenia kosztów infrastruktury turystycznej i jej obsługi) jest perspektywą ograniczającą kompleksową ocenę zjawiska kolonizacji turystycznej. W większości rozwijających się gospodarek nie wystąpiły, bądź osiągnęły niższe niż w państwach wysokorozwiniętych, turystyczne efekty mnożnikowe, co nie dowodzi ekonomicznej dysfunkcji turystyki, a raczej mało zróżnicowanej, nieelastycznej gospodarki.

Państwa rozwijające się różnią się zasadniczo od świata wysoko uprzemysłowionego. Zastosowanie więc teorii powstałych, jakby nie patrzeć, w wyniku doświadczeń rozwojowych Europy Zachodniej, Stanów Zjednoczonych czy Japonii w ich warunkach jest albo niemożliwe, albo przynosi odmienne efekty. Badanie ekonomicznych problemów rozwoju turystyki w państwach Południa wymaga zatem przyjęcia innej optyki.



f Udostępnij 🔽 Pobierz PDF

Poprzedni esej < > Następny esej
Ekonomista

Polecana lektura:

Jasiński M. Kierunki międzynarodowego ruchu turystycznego a państwa rozwijające się: rozważania w świetle teorii przepływów kaskadowych, w: Nowe trendy rozwoju turystyki. Gołembski G. (red.). PWSZ, Sulechów 2008.

Jasiński M. Teoria zależności od ścieżki a małe gospodarki wyspiarskie, w: Zeszyty Naukowe Kolegium Gospodarki Światowej, nr 28. SGH, Warszawa 2010, s. 52-72.

Jasiński M. Zrównoważony rozwój w monokulturowych gospodarkach turystycznych, w: Zrównoważony rozwój turystyki. Wodejko S. (red.). SGH, Warszawa 2008.

Jędrusik M. Wyspy tropikalne. W poszukiwaniu dobrobytu. WUW, Warszawa 2005.

Kachniewska M., Nawrocka E., Niezgoda A., Pawlicz A. Rynek turystyczny. Ekonomiczne zagadnienia turystyki. Oficyna a Wolters Kluwer business, Warszawa 2012.

komentarze:

Nikt jeszcze tego nie skomentował. Bądź pierwszy!